czwartek, 19 czerwca 2008

SPAIN TRIP czyli MAdrid i BArcelona w 5 dni


park Retiro

i jeszcze jedna fota z PArku

symbol MAdrytu i ja

piekny stary kościólek w drodze do PAłacu Królewskiego

i pałac Królewski

i już w środku, można się zamyśleć...

pałac od strony ogrodów

i stadion Realu MAdrid

a tu juz w muzeum FC BArcelony- w BArcelonce of course

pożegnalne piwko z Piotrem i meczyk Polska-Chorwacja

Plaza de Espana w MAdrycie

ten sam plac tylko z drugiej strony

centrum Madrytu- Sol

muzeum FC Barcelny i 2 polscy kibice

park Guell w Lizbonce- GAudi style

Salamanderka i ja - park Guell

i kolejny projekt GAudiego

Sagrada FAmilia w srodku

Plaza da Espana w BArcelonie

szatnia na stadionie Camp Nou

i sala konferencyjna Camp Nou - debatujemy

ja i Puchar Europy

no i Camp Nou

ja i hummer ;-D

Sagrada Famila i znów GAudi

Słodka BArcelona

a tu tradycyjny pochód na jednym z placów w centrum BArcelonki- robiło wrażenie
Piłkarzem być...

romantyczne barcelonskie uliczki

i ja

chwila relaksu


no wiec 5 dni bylo bardzo intensywnych , chociaz zdjecia trozk esie pomieszaly i sa poprzeplatane te z BArcelonki z tym i z MAdrytu to w ramach wyjasnienia. W sobote rano polecielismy w 3 osoby do BArcelony i bylismy tam popoludniu, informacja turystyczna zbierania mapek, bagaze do hostelu i ruszlylismy na zwiedzanie BArcelonki. Zeszlo nam do samej nocki, ale bylo warto, podobnie cale 2 nastepne dni- tj. niedziela i poniedziałek. Widzielismy chyba wszystko. ALe najwieksze wrazenie zrobila na mnie chyb aSagrada Familia- swiatynia projektowana przez GAudiego przez 40 lat, a budowana od ponad 120 lat, z zewnatrz robi wrazenie, ale w srodku jest pusciutka jeszcze, roboty trwaja, nawet dachu z jednej strony niema. Byl tez Park Guell ze slynnymi budynkami, laweczkami i salamandra GAudiego, byl i luk triumfalny, i wielki PAlac i widok z zameczku na cała BArcelonke, i spacerek nad morzem srodziemnym i wizyta na stadionie Camp Nou. Ogolnie dzien zaczynal sie rankiem i pielgrzymowalismy do samego wieczora- okolo 12-13 h dziennie, wiec intensywnie ale warto bylo. W poniedzialek w nocke, co by dnia nie tracic na podroz autobuskiem juz we dwie- ja i moj awspollokatorka udlaysmy sie do MAdrytu, bylysmy na miescu okolo 7 rano i zaczylysmy zwiedzanie z plekacami na plackach z bagazem na 5 dni, upal strany , my bez hostelu - ale po drodze znalazlysmy cos, i to w samym sercu miasta, wiec tylko godzinny odpoczynek i juz bez plecakow zwiedzanko MAdrytu. Madryt jest bardziej komercyjnym centrum i jak dla mnie mniej romantyczny i klimatyczny niz BArcelona ale tez am swoj styl, swoje miejca znane i piekne no i swoj stadion- Santiago Bernabeu- tym razem tylko z zewnatr\z go widzialysmy. Ale w pieknym parku bylysmy- Park Retiro, gdzie jest jedyny na swiecie pomnik upadlego aniola, zwiedzilysmy palac krolewski ktory ma najwiecje komnat sposrod pałacow europejskich, no i muzeum Prado w ktorym znajduje sie jedna z najwieksych na swiecie kolekcja obrazow- Rubens, Rubenstein, Goya, El Greco, Velasquez , Pussin ect.- na własne oczka mozna bylo podziwiac. No i spacery uliczkami, najwieksze place, symbole MArdytu- jak ten mis pod drzewkiem, zajelo nam to cale 2 dni, ale juz w srode wieczorkiem wsiadlysmy do autobusku i nas rankiem w czwartek czyli dzis bylysmy/jestesmy back w Lizbonce. NAreszczie chciałoby sie rzec, bo jednak tych ludzi lizbonskich brakowało, szczegolnie gdy sie wie ze teraz kazdy dzionek cenny i na wage złota bo to juz czas pozegnan, trudny czas, uwierzcie, bardzo trudny, ale damy rade, za chwile bedzie czas powitan. ;-D

my dear prdelki 's farewell party


with Cagri

again marine style

everyone sends smile to you

with my lovely Tinka

and with same lovely Jitka

lets keep this smile forever

CEEG forever!!!!!!!!!!!!!

girls!!!!!
my dear 3 room apartement- mates!!!!!!!!!!!!!!!!!
I LOV U so much!!!!!!!!!!!!!
MISS U even more!!!!!!!!!!!!! :-(((((
rooms are so empty without you, and bathroom of course ;-P
beds are again in the first room.
I just wanted to write you that you will be in my heart forever, never forget about you, cause friendship for me is one of the most precious things, so I hope we will be in contact. Krakow and Prague are closer than Prague and Lisbon ;-DDDD
I will always keep in my memory your positive energy, your smiles, uor parties and crazy dancing, our dinner together with Goerge on Bairro ( bleeee, it was ... ;-P ) but drinking on bairro later on with Jitka's cup was amaizing.
Sunbathing, cooking, drinking together and getting ready for the party ---> everything together , that was something, And this I will keep in my heart
Hope we will meet soon in Poland in Krakow or in Praque or in Wales!!!!
have a great time with family and friends, and Jitka- with your Misia ;-)
good luck with your exams and enjoy you holidays
grande beijinhos para as minhas amigas - prdelkas ;-D
I will be sending emails- promise!!!
CEEG FOREVER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

SERRA DA ESTRELA - portugalskei góry 9-11.06

mostek nad potokiem jakies 40 metrówna najwyzszym punkcie Portugalii- prawie 2000 metrow

ładny widoczek w drodze

i torche sniegu , a jaki background 3 osobowy :-D

i wodospad

a tu zeby zawrocic musielismy sie niezle nameczyc- slepa uliczka gorska i w dole przepasc

droga do centrum Piodao= centrum of nowhere

i Piodao again

a tu nocowalismy- opuszczony dom

Piodao- malenka wioska miedzy gorami i moze z 20 mieszkancow

nasza ekipa

no i ja ;-)

piekny zakon i ja i Piotr

tu juz w zakonie
co by nie bylo ze poludnie Portugalii zwiedzone i okolice Porto tez , ale gory zostaly wiec po examach wybralismy sie ekipa okolo 15 osob autkami w Serra da Estrela- najwyzsze gory w Portugalii i jedyne w sumie ;-) tam gdzie nawet snieg lezy co na fotosach zpobacyzc mozecie
Duzo jezdzilismy- przepiekne widoczkie, bardzo krete gorskie drogi, czesem bardzo waskie, z zakretasami co 20 metrow i bez barierem ochronnych - był fun ;-))
poza tym mielismy nocowac w namiotach ale w pierwsza noc zawilatlismy do wioski gdzies w srodku miedzy gorami, gdzie cywilazacja sie chyba 200 lat temu zatrzymala, 5 ludzi tam tylko widzielismy a jak sie zapytalismy gdzie mozemy spac to jeden koles pokazal nam miejsce gdzie namioty rozbic mozemy ale i opuszczony dom- surowe mury, bez swiatla, tylko okna, ale niktre wybitew, wiec spalismy tam w piwnicy tylko w spiworkach na betonie 15 osobw kregu wokol swieczki jednej, opowiadalismy sobie straszne historie i bylo naprawde strasznie, tym brdziej ze z sufitu wystawaly metalowe prety wzmacniajace, a na srodku podlogi byl narysowany pentagram ;-/
ale przezylismy ;-DDD super bylo sie obudzic i swiatlo dzienne zobaczyc ;-)))
nastepnego dnia znow w autkach i zwiedzanie gor, a spalismy w jakims parku, bo pole namiotowe zamkniete bylo wiec sie naprzeciwko pola namiotowego rozbilismy, po drugiej stronie rzeki.
No i swietny kolejny wieczor, grillowanie a potem na sztucznym torze narciarkim sleeping-bags boarding czyli zjedzanie z gory w spiowrze, najlepszy fan byl jak sie parami w spiworki wsickalismy bo predkosci nabrac mozna ;-)))
no i w drodze powrotej wskoczylismy do Coimbry- to taki portugalski Krakow - studenckie miasto z najstarszym w Portugalii uniwerkiem i do Fatimy- i o dziwo natrafilismy akurat na poska msze.
Ogolnie wyjazd swietny i chociaz troche ekstremalnie bylo bo mylismy sie w potokach gorskich, saplismy jak koczownicy- to swietne 3 dni byly i swietne wspomnienia zostana