czwartek, 19 czerwca 2008

SERRA DA ESTRELA - portugalskei góry 9-11.06

mostek nad potokiem jakies 40 metrówna najwyzszym punkcie Portugalii- prawie 2000 metrow

ładny widoczek w drodze

i torche sniegu , a jaki background 3 osobowy :-D

i wodospad

a tu zeby zawrocic musielismy sie niezle nameczyc- slepa uliczka gorska i w dole przepasc

droga do centrum Piodao= centrum of nowhere

i Piodao again

a tu nocowalismy- opuszczony dom

Piodao- malenka wioska miedzy gorami i moze z 20 mieszkancow

nasza ekipa

no i ja ;-)

piekny zakon i ja i Piotr

tu juz w zakonie
co by nie bylo ze poludnie Portugalii zwiedzone i okolice Porto tez , ale gory zostaly wiec po examach wybralismy sie ekipa okolo 15 osob autkami w Serra da Estrela- najwyzsze gory w Portugalii i jedyne w sumie ;-) tam gdzie nawet snieg lezy co na fotosach zpobacyzc mozecie
Duzo jezdzilismy- przepiekne widoczkie, bardzo krete gorskie drogi, czesem bardzo waskie, z zakretasami co 20 metrow i bez barierem ochronnych - był fun ;-))
poza tym mielismy nocowac w namiotach ale w pierwsza noc zawilatlismy do wioski gdzies w srodku miedzy gorami, gdzie cywilazacja sie chyba 200 lat temu zatrzymala, 5 ludzi tam tylko widzielismy a jak sie zapytalismy gdzie mozemy spac to jeden koles pokazal nam miejsce gdzie namioty rozbic mozemy ale i opuszczony dom- surowe mury, bez swiatla, tylko okna, ale niktre wybitew, wiec spalismy tam w piwnicy tylko w spiworkach na betonie 15 osobw kregu wokol swieczki jednej, opowiadalismy sobie straszne historie i bylo naprawde strasznie, tym brdziej ze z sufitu wystawaly metalowe prety wzmacniajace, a na srodku podlogi byl narysowany pentagram ;-/
ale przezylismy ;-DDD super bylo sie obudzic i swiatlo dzienne zobaczyc ;-)))
nastepnego dnia znow w autkach i zwiedzanie gor, a spalismy w jakims parku, bo pole namiotowe zamkniete bylo wiec sie naprzeciwko pola namiotowego rozbilismy, po drugiej stronie rzeki.
No i swietny kolejny wieczor, grillowanie a potem na sztucznym torze narciarkim sleeping-bags boarding czyli zjedzanie z gory w spiowrze, najlepszy fan byl jak sie parami w spiworki wsickalismy bo predkosci nabrac mozna ;-)))
no i w drodze powrotej wskoczylismy do Coimbry- to taki portugalski Krakow - studenckie miasto z najstarszym w Portugalii uniwerkiem i do Fatimy- i o dziwo natrafilismy akurat na poska msze.
Ogolnie wyjazd swietny i chociaz troche ekstremalnie bylo bo mylismy sie w potokach gorskich, saplismy jak koczownicy- to swietne 3 dni byly i swietne wspomnienia zostana

Brak komentarzy: